Z miłości do muzyki #6



Ostatnio było bardziej żywo, dziś proponuję coś wolniejszego i przyjemnego, ale nie do końca melancholijnego -  zatem startujemy z Sydney z pierwszym duetem:)
Flight Facilities już od paru lat gdzieś przewija się na moich play listach, ale zawsze były to pojedyncze kawałki i nigdy nie zdecydowałam się na przesłuchanie całej płyty. Jednak po przesłuchaniu najnowszego kawałka, którego odkryłam wczoraj wiem, że na pewno w najbliższych dniach zapoznam się bliżej z ich całą twórczością :)
 Szczególnie polecam obejrzenie klip, który jest tak samo urzekający jak sam utwór !:)




6 komentarzy:

  1. Klip mega! Uwielbiam takie klimaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też! a tak mało jest teraz takich :(

      Usuń
  2. Ja z melancholijnych nut lubię ostatnio the national - i need my girl <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA w ogóle kocham the national! Każdą płytę kocham najszczerszą miłością:)

      Usuń
  3. Bardzo spodobała mi się tutaj choreografia. W końcu coś ciekawszego w tańcu, jeśli chodzi o miłosne manewry. Bo najczęściej częstują kryptoporno, a od tego już ziewam. Tutaj bardzo fajnie, z pomysłem i nieprzeestetyzowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Koniec z gołymi tyłkami!:)

      Usuń